1 punkt z Mysłowic

Spotkanie z Silesią Volley Mysłowice miało ogromne znaczenie dla zespołu KPKS Halemba przynajmniej z kilku powodów, był to pierwszy sprawdzian w nowym sezonie na terenie rywala i okazja do pozostania w gronie niepokonanych drużyn, możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w pojedynku z wyżej notowanym od pierwszego rywala przeciwnikiem oraz konfrontacja aktualnego trenera zespołu z Rudy Śląskiej z zespołem, który prowadził ładnych kilka lat.

Przyjezdna ekipa rozpoczęła spotkanie niemal idealnie, solidny, równy blok powstrzymywał ataki gospodyń, a agresywna zagrywka skutecznie uniemożliwiała mysłowiczankom wyprowadzanie składnych, kombinacyjnych akcji. Były to jednak tylko miłe złego początki, po kilku punktowym prowadzeniu Halemby coraz wyraźniej do głosu dochodziły gospodynie, rozkręcając się z akcji na akcję i odgryzając się również niezwykle skuteczną zagrywką. Chyba właśnie ten element, a raczej brak recepty na zneutralizowanie dobrej zagrywki Silesii poprzez dobre przyjęcie, doprowadził w kolejnych etapach spotkania do przechylenia szali zwycięstwa na stronę gospodyń. Przewaga z początku partii otwierającej spotkanie zaczęła topnieć, lecz w decydujących momentach zawodniczki KPKS wróciły na odpowiednie tory i objęły prowadzenie.

W zasadzie na tym można zakończyć relację dla osób, które interesuje siatkówka na odpowiednim poziomie. Praktycznie od rozpoczęcia drugiej partii gra Halemby posypała się jak domek z kart, w którym najsłabszym fundamentem było przyjęcie. Co najgorsze praktycznie żaden inny element siatkarskiego rzemiosła nie funkcjonował na tyle dobrze po stronie ekipy przyjezdnej, by nadrobić pewnie niedociągnięcia. To wszystko było jedynie wodą na młyn rywalek, które wzmacniając zagrywkę zaczęły przejmować inicjatywę. Na domiar złego kontrowersyjne decyzje składu sędziowskiego kompletnie rozbiły zespół Rafała Kalinowskiego-posypały się kartki, zawodniczki coraz bardziej nerwowo zaczęły reagować na kolejne nieudane zagrania i mecz przestał przypominać widowisko na poziomie II ligi. Na palcach jednej ręki można było policzyć akcje, których zawodniczki nie mogłyby się powstydzić. Szybciej z dołka wyszedł zespół Mysłowic, czego efektem były okazałe zwycięstwa w dwóch kolejnych partiach, które postawiły KPKS Halembę pod ścianą.

Kubeł zimnej wody wylany na głowy rudzianek przyniósł efekt dopiero w czwartej partii spotkania. Co prawda akcje obu zespołów nadal były rwane, ale tym razem Halemba popełniała mniej błędów i głównie za sprawą determinacji i woli walki doprowadziła do tie-breaka. Niestety, to było wszystko, na co było stać Bekier i spółkę tego dnia. Decydująca partia przebiegała niemal w całości pod dyktando mysłowiczanek, które pewnie sięgnęły po zwycięstwo za dwa punkty.

Silesia Volley MSK Mysłowice – KPKS Halemba 3:2
(23:25, 25:18, 25:14, 17:25, 15:5)

Miejmy nadzieję, że sobotni występ był jedynie wypadkiem przy pracy KPKSu, bo o ile porażkę na terenie rywala po tie-breaku można zaakceptować, o tyle styl w jakim do niej doszło nie przystoi zawodniczkom chcącym rywalizować na tym poziomie. Tego dnia obie ekipy nie były najlepiej dysponowane, a zawodniczki z Rudy Śląskiej mogą sobie pluć w brodę, że z Mysłowic wracały na tarczy przy grze, do jakiej przyzwyczaiły nas podopieczne Rafała Kalinowskiego, sobotnie spotkanie powinno być dosłownie spacerkiem.