Bez straty seta

Kolejnym przeciwnikiem, który zawitał do hali przy ulicy Kłodnickiej, był zespół MKS Sokoła Radzionków. W poprzednich sezonach zespół prowadzony przez Jarosława Wachowskiego zaliczał się do grona zespołów aspirujących do gry o najwyższe cele, kończąc rozgrywki drugoligowe na ogół w górnych rejonach tabeli. Nic dziwnego więc, że pomimo słabszego startu sokoła, to właśnie zespół przyjezdny powinien być uznawany za faworyta spotkania.
Dla ekipy Rafała Kalinowskiego spotkanie wydawało się być idealną okazją do wymazania z pamięci ostatniego niezbyt udanego wyjazdu do Mysłowic-starcie z zespołem mocniejszym na papierze, jednak który nie wszedł zbyt udanie w nowy sezon, w dodatku przed własną publicznością, przy poprawie dyspozycji i odrobinie szczęście mogło być receptą na poprawienie morale KPKS-u.

Spotkanie niemal od pierwszych akcji przebiegało pod dyktando gospodyń-w poczynaniach Halemby można było zauważyć determinację, która tym razem nie paraliżowała zespołu, lecz go napędzała. Drużyna przyjezdna miała spore problemy z przyjęciem agresywnej zagrywki rudzianek, co znacznie ułatwiało KPKS-owi grę w bloku oraz skuteczne wyprowadzanie kontr. Boisko boleśnie zweryfikowało zakusy Sokoła. W pierwszym secie na palcach jednej ręki można było policzyć składne akcje faworyta spotkania, co z czasem zaczęło przekładać się na rotacje w składzie. Paradoksalnie szeroki skład okazał się w tej sytuacji złotą kulą u nogi trenera rywalek.

Po gładko wygranej przez gospodynie pierwszej partii trener Radzionkowa wymienił niemal całą podstawową szóstkę, lecz nie pomogło to zbytnio w wykreowaniu lidera w szeregach gości. Kilka przestojów w grze gospodyń spowodowało, że pomimo wcale nie lepszego stylu gry zespół z Sokoła osiągnął zdecydowanie lepszy rezultat punktowy niż w secie otwarcia. Z czasem zespół Sokoła zaczął prezentować się coraz lepiej, lecz rudzianki wcale nie spuściły z tonu, nadal wystrzegając się niewymuszonych błędów i skutecznie punktując gorzej dysponowane rywalki.

Nawiązanie walki to było wszystko, na co było stać Sokół Radzionków w spotkaniu rozgrywanym nietypowo w piątek. Zawodniczki KPKS Halemba dominowały praktycznie w każdym elemencie, a jedynym momentem przejęcia inicjatywy przez zespół przyjezdny była seria zagrywek atakującej, lecz gdy tylko udało się Halembie przełamać impas, pewnie zaczęły zmierzać po zwycięstwo za komplet punktów.

Trudno w zasadzie wskazać w tym spotkaniu słabszy element gry gospodyń, lecz z całą pewnością jest wiele rzeczy, nad którymi zawodniczki mogą popracować. Zważając jednak na styl, w jakim zaprezentowały się w poprzednim spotkaniu z Mysłowicami, można z całą pewnością powiedzieć, że zespół wrócił na odpowiednie tory. Tym razem w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła rudzianki nie schodziły poniżej zadowalającego poziomu.

Najbardziej wartościową zawodniczką spotkania słusznie wybrano środkową Martynę Pietrek, ponieważ właśnie na tej pozycji można było odczuć zdecydowaną przewagę nad ekipą z Radzionkowa. Brawa jednak należą się dla wszystkich zawodniczek, gdyż każda z osobną dołożyła swoją cegiełkę do-mimo wszystko-zaskakująco okazałego zwycięstwa nad zespołem z Radzionkowa.
Miejmy nadzieję, że zawodniczki z Halemby utrzymają dobrą dyspozycję jeszcze raptem kilka dni, bowiem już w środę czeka je ciężkie spotkanie wyjazdowe w Szczyrku. Z całą pewnością jedynym zadowalającym wynikiem dla podopiecznych Rafała Kalinowskiego będzie zwycięstwo za komplet punktów.

KPKS Halemba – MKS Sokół Radzionków 3:0
(25:12, 25:20, 25:21)

Okiem kibica