Kolejny wyjazd za 1 punkt

Wyjazdowe spotkanie w Proszowicach tylko z pozoru zapowiadało się na mecz, w którym zdecydowanym faworytem będzie zespół z Halemby. Rywal, z którym przyszło się mierzyć podopiecznym Rafała Kalinowskiego w przedsezonowych sprawdzianach już wówczas dał sygnał, że zwłaszcza na jego terenie trzeba będzie się z nim liczyć, a na dodatek rudzianki na początku sezonu notują niemałe wahania formy.

Od pierwszych akcji spotkania rozgrywanego w nieco mroźnych warunkach zespół z Proszowic pokazał swoje największe atuty-agresywną zagrywkę i pełne wykorzystanie dobrych warunków fizycznych w rywalizacji na siatce dawało gospodyniom spore szanse na odniesienie sukcesu w rywalizacji. Na domiar złego na samym początku spotkania KPKSowi przyplątało się parę błędów w przyjęciu i niemal na półmetku seta gospodynie miały dwa punkty przewagi i gdyby nie seria na zagrywce Angeliki Tomanek, przyjezdnym ciężko byłoby przeciwstawić się Pogoni, która praktycznie nie popełniała niewymuszonych błędów. Z czasem set wyrównał się i zawodniczki obu ekip szły łeb w łeb, lecz ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją stronę przechyliły zawodniczki z Halemby, u których w końcówce zaprocentowała dobra gra blokiem i obroną oraz skuteczność na kontrze.

Pierwsza partia była niezwykle ciężką przeprawą dla Halemby i sympatycy tego zespołu liczyli, że wygrana po zaciekłej końcówce scementuje ekipę. Początek drugiej partii wcale na to nie wskazywał, lecz w połowie seta przy agresywnej zagrywce udało się rudziankom odskoczyć na kilka punktów. Zmiany, których dokonał trener ekipy przyjezdnej również wniosły kilka pozytywów do gry zespołu. Gdy wydawało się, że Halemba pewnie powinna zmierzać po podwyższenie przewagi na 2:0, do słowa doszły zawodniczki z Pogoni, znów wzmacniając zagrywkę i skutecznie punktując blokiem. Przewaga KPKSu została szybko roztrwoniona, a kolejny przestój w grze spowodował, że pomimo całkiem pokaźnej zaliczki w środkowej fazie seta podopieczne Rafała Kalinowskiego przegrały do 20.

Gładko przegrana końcowa faza partii, która pozwoliła doprowadzić zawodniczkom Pogoni do remisu musiała pozostawić ślad w psychice KPKSu. Trener dokonywał kolejnych roszad, które w pierwszej chwili wydawały się przynosić oczekiwany skutek, lecz z czasem przewaga Proszowic zaczęła rosnąć. Dopiero drugi czas wzięty przez trenera przy stanie 12-19 uzmysłowił najwyraźniej przyjezdnym, że kolejny set wymyka im się z rąk, a z tak dobrze dysponowanym rywalem może to oznaczać koniec marzeń o wywiezieniu punktów z jego terenu. Po kolejnych zmianach gra Halemby wcale nie wyglądała na bardziej poukładaną, lecz paradoksalnie właśnie wówczas zawodniczki zaczęły znajdować receptę na grę zawodniczek Pogoni, które będąc o krok od objęcia prowadzenia, posiadając sporą przewagę, w końcu zaczęły się mylić i zaliczyły chyba pierwszy tak poważny kryzys gry w tym spotkaniu. Wyczuwając okazję do objęcia prowadzenia zawodniczki z Halemby znów zaczęły skutecznie grać blokiem, a niezliczona liczba obron po ich stronie musiała deprymować rywala i zmuszać go do popełniania błędów w kolejnym ponowieniu akcji. Ostatecznie końcówka partii to najbardziej dramatyczny moment spotkania obfitujący w długie wymiany. Więcej zimnej krwi zachowały zawodniczki Halemby, które z czasem wysunęły się na prowadzenie, by nie odpuścić aż do ostatniej akcji. Kiwka w siatkę rozgrywającej Proszowic dała Halembie upragnione zwycięstwo w trzeciej partii, w stosunku 33-31 (!)

Siatkówka, zwłaszcza w wykonaniu płci pięknej, niejednokrotnie pokazała, że jest to sport w którym wszystko może zmienić się jak w kalejdoskopie. Tak było i tym razem-wydawać by się mogło, że po kolejnej przegranej końcówce, jeszcze bardziej dramatycznej niż w pierwszym secie, gospodynie być może będą mieć problem z odbudowaniem morale, natomiast ekipa przyjezdna powinna pójść za ciosem i dobić podłamanego rywala. Nic bardziej mylnego. Proszowice zaczęły z wysokiego „C”- agresywna zagrywka, dobra relacja blok-obrona i skuteczna kontra, to kwintesencja skutecznej gry prezentowanej tego dnia przez zawodniczki Pogoni. Gospodynie regularnie powiększały swoją przewagę, z jednym krótkim przestojem, które jednak nie udało się w pełni wykorzystać zawodniczkom Halemby, które seryjnie myliły się w polu zagrywki i ataku. Po secie bez historii przegrały 25-15, co nie prognozowało zbyt dobrze przed tie-breakiem. Odrodzone niczym feniks z popiołów zawodniczki Pogoni poszły za ciosem i od początku piątej partii objęły inicjatywę, nie oddając jej do końca spotkania. Wynik 15-9 mówi sami za siebie.

Pogoń Proszowice – KPKS Halemba 3:2
(27:29, 25:20, 31:33, 25:15, 15:9)

Każde z dotychczasowych starć zawodniczek Halemby na wyjeździe zakończyło się ich porażkę 3-2, lecz spotkania diametralnie różniły się od siebie. Spotkanie w Mysłowicach to mecz, o którym każdy sympatyk Halemby chciałby jak najszybciej zapomnieć, na niskim poziomie, pełen błędów i brzydkiej gry, porażka w Szczyrku z wyżej notowanym rywalem zważając na przebieg spotkania nieco rozczarowała, natomiast moim zdaniem patrząc na dyspozycję dnia rywalek w Proszowicach, wywiezienie jednego punktu z tego terenu nie jest najgorszym wynikiem. Oczywiście zawodniczki z Rudy Śląskiej mają nad czym pracować, bo nie było to wszystko na co je stać, ale jeżeli zespół Pogoni Proszowice utrzyma przez dłuższy czas taką dyspozycję jaką zaprezentował w sobotę, to wróżę im marsz w górę ligowej stawki.

Okiem kibica