Niedosyt pozostaje

Po udanej rywalizacji z Radzionkowem nadszedł czas na ciężkie, wyjazdowe spotkanie z SMSem Szczyrk. Rywalki braki w doświadczeniu i boiskowym obyciu rekompensują zgraniem i warunkami fizycznymi na tyle, że raczej na długo zadomowią się w ligowym czubie. Szanse na urwanie punktów na trudnym terenie przeciwnika zatem z całą pewnością Halemba upatrywała za sprawą większego doświadczenia i mniejszej ilości niewymuszonych błędów.

Początek wcale nie wskazywał na to, by środowe spotkanie miało się specjalnie dłużyć. Miejscowe zawodniczki szybko zdobyły kilku punktową przewagę i dopiero przerwy na żądanie trenera Kalinowskiego spowodowały, że z ekipy z Halemby zeszła lekka trema, która wyraźnie paraliżowała zawodniczki zwłaszcza w elemencie przyjęcia. Wraz z lekką poprawą stylu gry, na twarzach zawodniczek w końcu zaczęły malować się uśmiechy i wola walki. Świetna passa Martyny Pietrek na zagrywce i dobra relacja blok-obrona sprawiły, że końcówka pierwszej partii zapowiadała się na niezwykle wyrównaną. Tak też było, chociaż to młodsze rywalki przez pewien moment były o krok od postawienie kropki nad i. W odpowiednim momencie jednak do słowa doszła skuteczna przy siatce Renata Bekier, dwa efektowne bloki dołożyła Karolina Olczyk i chyba ku lekkiemu zdziwieniu rywalek, to ekipa Rafała Kalinowskiego pierwsza zapisała na swoim koncie seta.

Początek drugiej partii niemal idealnie przedstawiał lustrzane odbicie seta otwarcia-kilka punktów przewagi Halemby, głównie za sprawą agresywnej zagrywki Katarzyny Litwin, czas dla rywalek i… odwrócenie losów spotkania. Młodsze gospodynie otrząsnęły się po pierwszych niepowodzeniach i powoli zaczęły wracać na odpowiednie tory. Po drugiej stronie siatki zaczęły się natomiast pierwsze nieporozumienia i dłuższe przestoje w przyjęciu, co przełożyło się ostatecznie na porażkę w drugim secie. Co najgorsze w grze zespołu z Halemby, żadna z zawodniczek nie była w stanie poprawić niedociągnięć poprzedniego zagrania, co doprowadziło do serii punktów dla rywalek.

Z mieszanymi uczuciami przystępowały z całą pewnością rudzianki do seta numer 3. Co prawda nic nie stała na przeszkodzie, by wróciły do dobrej gry z początku spotkania, ale było widać że przegrany set nieco podłamał zespół przyjezdny. Pomimo tych wątpliwości początek partii należy zapisać na korzyść przyjezdnych-znów za sprawą zagrywki udało się odrzuci od siatki młodsze rywalki, co znacznie utrudniało im wyprowadzanie skutecznych akcji. Rywalki starały się odgryzać tym samym i z czasem zważając na niezłą postawę obu zespołów na siatce wiele wskazywało na to, że o końcowym sukcesie zadecyduje właśnie zagrywka i jej przyjęcie po drugiej stronie siatki. Po stronie Halemby pomimo niemrawego początku spotkania w tym elemencie w końcu zaskoczyła Angelika Tomanek i przewagę zdobytą po jej wizycie w polu serwisowym udało się utrzymać do końca partii znów wychodząc na prowadzenie, w końcówce spotkania stawiając naprawdę twarde warunki gospodyniom.

Czwarta partia mogła dać KPKS-owi upragnione 3 punkty na trudnym terenie rywalek, lecz od początku tej partii ekipie wyraźnie nie szło. Znów pojawiły się nieporozumienia, braki w komunikacji, co było jedynie wodą na młyn rozkręcających się znów rywalek. Dopiero w połowie partii Halembie udało się złapać drugi oddech i dojść przeciwniczki, lecz w jednym z kluczowych momentów doszło do błędów wynikających raczej z braku koncentracji… Najpierw zawodniczki pomyliły kolejność zagrywania, by chwilę później zdekoncentrować się kompletnie za sprawą zamieszania związanego z opóźnianiem gry. Dodając do tego znakomitą grę w bloku i wykorzystanie niemal każdego potknięcia rywalek, młodszym zawodniczkom udało się doprowadzić do remisu 2-2.

Pewnie sporo sympatyków KPKSu punkt wywieziony ze Szczyrku uznałoby za niezły wynik, lecz tego dnia rywalki były jak najbardziej do pokonania i w tym momencie wszystko było w rękach rudzianek. Wiele wskazywało na to, że uda się ugrać coś więcej niż tylko punkt pocieszenia-chociaż w pierwszych akcjach to Szczyrk był górą, KPKS nie ugiął się i znów za sprawą dobrej zagrywki i obrony przyjezdnym udało się zmieniać strony z jednopunktowym prowadzeniem. Podczas rywalizacji można było zauważyć jednak pewną prawidłowość-zespół po prawej stronie słupka sędziowskiego zawsze radził sobie gorzej, niż po drugiej stronie siatki. Tak niestety było i tym razem. Znów po zmianie stron jakość gry Halemby zaczęła znacznie spadać, pomimo ambitnej postawy w obronie nie udało się znaleźć sposobu na agresywną zagrywkę rywalek i ich równy blok. Pomimo niezłych prognostyk, zdobycie raptem kilku punktów po zmianie stron to wszystko na co było stać rudzianki w tie-breaku.

Tak jak wcześniej wspomniałem-wynik, który uzyskały zawodniczki nie jest najgorszy, lecz rozczarować mógł nieco styl w którym go osiągnęły. Zespół SMSu Szczyrk był w tym dniu jak najbardziej do pokonania za komplet punktów i całkiem możliwe że tak by się stało, gdyby rudziankom w trakcie spotkania nie przytrafiło się kilka momentów przestoju i nieporozumień.

SMS PZPS Szczyrk 2 – KPKS Halemba 3:2
(23:25, 25:16, 19:25, 25:17, 15:10)

Już dzisiaj zespół Rafała Kalinowskiego czeka wyjazd do Proszowic i spotkanie z miejscową Pogonią, rywalem niżej notowanym, którego jednak nie wolno lekceważyć.

Okiem kibica